niedziela, 20 października 2013

Jej pierwszy raz

Zabraliśmy dziś stwora po raz pierwszy na pole golfowe, Adams grał, ja tylko wybrałam się spacerowo.

Generalnie da się, tylko sensownie jest raczej chodzić tak, żeby nie widziała Adamsa, bo jak ma go na optycznej, a nie może podejść, to piszczy.

Zaliczyła zupełną szajbę w wysokiej trawie (może wyschnięte źdźbła coś wydzielały - w każdym razie pies oszalał, biegał w kółko i tarzał się) i oczywiście wykąpała się w stawku przy piątym dołku.

2 komentarze:

  1. Nie, w ogóle nie była zainteresowana - ale może dlatego, że te piłki to widać tylko jak na trawie leżą, Adams wali szybko i daleko, ja często nie widzę ani lotu piłki, ani gdzie spadła, a co dopiero pies.

    OdpowiedzUsuń