Konsumpcja kurzego skrzydełka w łóżku.
Ogryzienie połowy rolki papieru toaletowego. Przy czym nie mam tu na myśli odwinięcia papieru, ale redukcję szerokości rolki o połowę.
Pogryzienie marchewki tak, że wiórki walały się po całej kanapie.
Przedarcie na pół kartki z zestawieniem gniazdek i wyłączników.
Zaniesienie mojego buta na kanapę.
Dodatkowo zafundowała mi paręnaście sekund stresu: wychodzę z łazienki, szukam psa, nie ma. Nie ma na żadnej z kanap, nie ma w łóżku, nie ma pod stołem, nie ma przy półce na buty. Ki diabeł? Wołam, coś się rusza przy fotelu. Położyła się na walizce, w której ostatnio sypia - wieko się zamknęło, więc ułożyła się na nim, czarny pies na czarnym, bez okularów po prostu jej zauważyłam.
wtorek, 26 listopada 2013
sobota, 16 listopada 2013
Pies walizkowy
Uparła się, że chce spać w walizce i nigdzie indziej.
Po kwadransie nieporadnego psiego układania się na wciśniętym wieku walizki i próbach rycia we wnętrzu zlitowałam się, otworzyłam walizkę i wyłożyłam kocami.
Piesek był zachwycony, przespał tak pół nocy.
Trzeba będzie zorganizować jej w Krakowie nowe legowisko, bo stare jest w Będzinie.
Po kwadransie nieporadnego psiego układania się na wciśniętym wieku walizki i próbach rycia we wnętrzu zlitowałam się, otworzyłam walizkę i wyłożyłam kocami.
Piesek był zachwycony, przespał tak pół nocy.
Trzeba będzie zorganizować jej w Krakowie nowe legowisko, bo stare jest w Będzinie.
piątek, 15 listopada 2013
Kwestia rasowa
Jedna pani na wybiegu powiedziała, że stwór jeżeli przypomina jej cokolwiek, to flat coated retrievera.
Wyszukałam w grafice Google - i psiakość, to jest podobne. Bardzo. Uszy, pysk, sposób noszenia ogona.
Robert mówi, że nie, bo ma dłuższe łapy i jest mniejsza i smuklejsza. No na razie tak, ale jak oglądam zdjęcia młodocianych flatów, to są bardzo do niej podobne.
Cechy charakteru się zgadzają. Jest bardzo ruchliwa, no i to pies wodny. Dokładnie jak w opisie.
I co teraz? Co robić? Jak żyć? Pies w typie flat coated retrievera?
Wyszukałam w grafice Google - i psiakość, to jest podobne. Bardzo. Uszy, pysk, sposób noszenia ogona.
Robert mówi, że nie, bo ma dłuższe łapy i jest mniejsza i smuklejsza. No na razie tak, ale jak oglądam zdjęcia młodocianych flatów, to są bardzo do niej podobne.
Cechy charakteru się zgadzają. Jest bardzo ruchliwa, no i to pies wodny. Dokładnie jak w opisie.
I co teraz? Co robić? Jak żyć? Pies w typie flat coated retrievera?
czwartek, 14 listopada 2013
W kolejności zgłoszeń
Pies zniósł na kanapę i ułożył sobie równym rządkiem rzeczy do pogryzienia: resztki gumowego króliczka (porządny króliczek z PRL-owskiej gumy, i tak długo wytrzymał), kabelek, który pozwalamy jej gryźć (bo już go wstępnie nadgryzła) i pilota od dekodera.
środa, 13 listopada 2013
Sypiając ze spanielopodobnym
Noclegi ze spanielopodobnym przebiegają zawsze nieomal identycznie.
Zaczyna się zwykle tak, że człowiek czyta, pies leży gdzieś tam w nogach z pyskiem na stopie człowieka.
Człowiek odkłada książkę i gasi światło. Pies przychodzi dać buzi na dobranoc. Buziak na dobranoc to coś zbliżonego do próby odgryzienia człowiekowi nosa.
Po buziaku pies układa się do snu. Nazwijmy rzecz po imieniu: po prostu przewraca się na bok z hukiem sprężyn materaca, jak ten AT-AT, któremu Luke wrzucił granat do środka.
W ciągu nocy pies migruje z powrotem gdzieś w nogi. Człowiek nie wie dokładnie jak to się odbywa, bo śpi.
Rano pies grzecznie czeka na przebudzenie człowieka. Kiedy człowiek zaczyna się ruszać, pies pełznie do człowieka, kładzie mu pysk na ramieniu i zaczyna PPPP, czyli Program Porannej Porcji Pieszczot. Zazwyczaj wygląda to tak, że pies leży na grzbiecie, macha łapami i ogonem, i próbuje odgryźć człowiekowi ucho.
Po wykonaniu PPPP człowiek i pies dochodzą do zgodnego wniosku, że w sumie to jeszcze chętnie by się zdrzemnęli. Lolita potrafi zasnąć pośrodku właśnie wykonywanej czynności, na przykład obgryzania człowiekowi ręki, więc tak sobie potem śpią przez godzinkę, człowiek z ręką w zębach psa.
Zaczyna się zwykle tak, że człowiek czyta, pies leży gdzieś tam w nogach z pyskiem na stopie człowieka.
Człowiek odkłada książkę i gasi światło. Pies przychodzi dać buzi na dobranoc. Buziak na dobranoc to coś zbliżonego do próby odgryzienia człowiekowi nosa.
Po buziaku pies układa się do snu. Nazwijmy rzecz po imieniu: po prostu przewraca się na bok z hukiem sprężyn materaca, jak ten AT-AT, któremu Luke wrzucił granat do środka.
W ciągu nocy pies migruje z powrotem gdzieś w nogi. Człowiek nie wie dokładnie jak to się odbywa, bo śpi.
Rano pies grzecznie czeka na przebudzenie człowieka. Kiedy człowiek zaczyna się ruszać, pies pełznie do człowieka, kładzie mu pysk na ramieniu i zaczyna PPPP, czyli Program Porannej Porcji Pieszczot. Zazwyczaj wygląda to tak, że pies leży na grzbiecie, macha łapami i ogonem, i próbuje odgryźć człowiekowi ucho.
Po wykonaniu PPPP człowiek i pies dochodzą do zgodnego wniosku, że w sumie to jeszcze chętnie by się zdrzemnęli. Lolita potrafi zasnąć pośrodku właśnie wykonywanej czynności, na przykład obgryzania człowiekowi ręki, więc tak sobie potem śpią przez godzinkę, człowiek z ręką w zębach psa.
wtorek, 12 listopada 2013
Dziś będzie o głupich ludziach
Acz w kontekście psim, czyli obserwacje z wybiegu dla psów.
Jedna głupia pani chciała wejść na wybieg bez psa, a to z dzieckiem, takim malutkim, w wózku.
Pieski można wygodnie i bezpiecznie oglądać zza siatki, a wchodzenie z małym dzieckiem na wybieg, gdzie szaleje bez smyczy kilkanaście psów, ganiających się tam i z powrotem, którym nigdy nie wiadomo, co wpadnie do łba (raz musiałam rozdzielać Lolę z koleżanką imieniem Kredka, bo zaczęły się gryźć nie na żarty), to taki trochę średni pomysł.
Druga głupia pani chciała wejść co prawda z psem, ale zrobiła to tak, że otworzyła na oścież furtkę, pies na smyczy wszedł, a pani została i tak stała. Sfora zainteresowała się nowym kolegą i rzuciła się w kierunku otwartej furtki. Wrzasnęłam do pani, że albo wchodzi (i zamyka furtkę) albo zabiera psa (i zamyka furtkę), coś odburknęła, zwinęła psa i poszła sobie.
Jedna głupia pani chciała wejść na wybieg bez psa, a to z dzieckiem, takim malutkim, w wózku.
Pieski można wygodnie i bezpiecznie oglądać zza siatki, a wchodzenie z małym dzieckiem na wybieg, gdzie szaleje bez smyczy kilkanaście psów, ganiających się tam i z powrotem, którym nigdy nie wiadomo, co wpadnie do łba (raz musiałam rozdzielać Lolę z koleżanką imieniem Kredka, bo zaczęły się gryźć nie na żarty), to taki trochę średni pomysł.
Druga głupia pani chciała wejść co prawda z psem, ale zrobiła to tak, że otworzyła na oścież furtkę, pies na smyczy wszedł, a pani została i tak stała. Sfora zainteresowała się nowym kolegą i rzuciła się w kierunku otwartej furtki. Wrzasnęłam do pani, że albo wchodzi (i zamyka furtkę) albo zabiera psa (i zamyka furtkę), coś odburknęła, zwinęła psa i poszła sobie.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Obrażalska
Obraziła się, bo nie pozwoliłam pogryźć wtyczki od żelazka. Poszła do sypialni i zwinęła się w kłębek na łóżku pyskiem do ściany. Czego raczej nie robi, z własnej woli nie wyjdzie z pomieszczenia, w którym jest człowiek, do pomieszczenia, gdzie człowieka nie ma.
Potem, jak poszłam do sypialni i siadłam przy komputerze, próbowała dyskretnie łypać, czy już jestem i czy patrzę.
Potem, jak poszłam do sypialni i siadłam przy komputerze, próbowała dyskretnie łypać, czy już jestem i czy patrzę.
sobota, 9 listopada 2013
Czy były przypadki wodołazów w rodzinie?
Piesek został dziś zabrany na spacer po naszej wsi i okolicy, a konkretnie brzegiem rzeczki Bogusławy (dawniej: Obrzynka). Błoto nieziemskie, jakieś rozjeżdżone koleiny, kałuże. Taplała się we wszystkich kałużach i w błocku, do rzeczki nie pozwoliłam wejść (krwiożercze bobry!), choć widziałam, że wyraźnie ma ochotę. Potem odbywało się przeganianie psa po putting range'u, gdzie jest gęsta trawa, żeby choć trochę oczyścić psa z grudek gliny, które miała wszędzie, prawie po uszy.
Nadal boję się spuścić ją ze smyczy, nawet w bezpiecznym miejscu, a jak dziś zobaczyłam, co wyprawia na widok bażanta, to pomyślałam, że to prędko nie nastąpi.
Nadal boję się spuścić ją ze smyczy, nawet w bezpiecznym miejscu, a jak dziś zobaczyłam, co wyprawia na widok bażanta, to pomyślałam, że to prędko nie nastąpi.
piątek, 8 listopada 2013
One Dog Show
Pytanie, czy można się pobawić z pieskiem, nieco mnie przeraziło, Lolita waży już prawie 10 kg i to wystarczy, żeby rozpędzony pies uszkodził takiego malucha, więc ostatecznie zabawa była mocno kontrolowana – pani trzymała dziecko na rękach prawie w zasięgu psa, pies podskakiwał i próbował skubać je za buty. Dziecko z radości piszczało i tak machało rękami i nogami, że rzeczone buciki regularnie spadały na trawę. Na koniec piesek jeszcze zaprezentował program obowiązkowy – bieganie dookoła mnie, podskoki, podrzucanie i turlanie znalezionego w trawie rajskiego jabłuszka.
Następnym razem trzeba będzie wystawić kapelusz na datki.
czwartek, 7 listopada 2013
Kundel wyrolował mnie koncertowo
A już myślałam, że jestem sprytna – słyszę podejrzane odgłosy, wstaję od komputera i idę sprawdzić co robi. I tak trzy razy.
Za każdym razem pies grzecznie siedzi na środku pokoju z miną „Co, siedzę sobie, nie wolno?”, albo bez specjalnego zaangażowania żuje tę naklejkę, co to je przyklejają do rączek walizek na lotniskach. Na to jej pozwalamy, bo uwielbia.
(Finalne skubanie naklejki odbywało się zresztą w ten sposób, że pies wszedł na walizkę, bo jak próbował to robić z zewnątrz, to mu się przesuwała, i do niej wpadł).
Potem okazało się, że słoneczko zjadło Adamsowi spory kawałek pudła na wiertarkę.
Za każdym razem pies grzecznie siedzi na środku pokoju z miną „Co, siedzę sobie, nie wolno?”, albo bez specjalnego zaangażowania żuje tę naklejkę, co to je przyklejają do rączek walizek na lotniskach. Na to jej pozwalamy, bo uwielbia.
(Finalne skubanie naklejki odbywało się zresztą w ten sposób, że pies wszedł na walizkę, bo jak próbował to robić z zewnątrz, to mu się przesuwała, i do niej wpadł).
Potem okazało się, że słoneczko zjadło Adamsowi spory kawałek pudła na wiertarkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
