środa, 13 listopada 2013

Sypiając ze spanielopodobnym

Noclegi ze spanielopodobnym przebiegają zawsze nieomal identycznie.

Zaczyna się zwykle tak, że człowiek czyta, pies leży gdzieś tam w nogach z pyskiem na stopie człowieka.

Człowiek odkłada książkę i gasi światło. Pies przychodzi dać buzi na dobranoc. Buziak na dobranoc to coś zbliżonego do próby odgryzienia człowiekowi nosa.

Po buziaku pies układa się do snu. Nazwijmy rzecz po imieniu: po prostu przewraca się na bok z hukiem sprężyn materaca, jak ten AT-AT, któremu Luke wrzucił granat do środka.

W ciągu nocy pies migruje z powrotem gdzieś w nogi. Człowiek nie wie dokładnie jak to się odbywa, bo śpi.

Rano pies grzecznie czeka na przebudzenie człowieka. Kiedy człowiek zaczyna się ruszać, pies pełznie do człowieka, kładzie mu pysk na ramieniu i zaczyna PPPP, czyli Program Porannej Porcji Pieszczot. Zazwyczaj wygląda to tak, że pies leży na grzbiecie, macha łapami i ogonem, i próbuje odgryźć człowiekowi ucho.

Po wykonaniu PPPP człowiek i pies dochodzą do zgodnego wniosku, że w sumie to jeszcze chętnie by się zdrzemnęli. Lolita potrafi zasnąć pośrodku właśnie wykonywanej czynności, na przykład obgryzania człowiekowi ręki, więc tak sobie potem śpią przez godzinkę, człowiek z ręką w zębach psa.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz