Acz w kontekście psim, czyli obserwacje z wybiegu dla psów.
Jedna głupia pani chciała wejść na wybieg bez psa, a to z dzieckiem, takim malutkim, w wózku.
Pieski można wygodnie i bezpiecznie oglądać zza siatki, a wchodzenie z małym dzieckiem na wybieg, gdzie szaleje bez smyczy kilkanaście psów, ganiających się tam i z powrotem, którym nigdy nie wiadomo, co wpadnie do łba (raz musiałam rozdzielać Lolę z koleżanką imieniem Kredka, bo zaczęły się gryźć nie na żarty), to taki trochę średni pomysł.
Druga głupia pani chciała wejść co prawda z psem, ale zrobiła to tak, że otworzyła na oścież furtkę, pies na smyczy wszedł, a pani została i tak stała. Sfora zainteresowała się nowym kolegą i rzuciła się w kierunku otwartej furtki. Wrzasnęłam do pani, że albo wchodzi (i zamyka furtkę) albo zabiera psa (i zamyka furtkę), coś odburknęła, zwinęła psa i poszła sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz