czwartek, 7 listopada 2013

Kundel wyrolował mnie koncertowo

A już myślałam, że jestem sprytna – słyszę podejrzane odgłosy, wstaję od komputera i idę sprawdzić co robi. I tak trzy razy.

Za każdym razem pies grzecznie siedzi na środku pokoju z miną „Co, siedzę sobie, nie wolno?”, albo bez specjalnego zaangażowania żuje tę naklejkę, co to je przyklejają do rączek walizek na lotniskach. Na to jej pozwalamy, bo uwielbia.

(Finalne skubanie naklejki odbywało się zresztą w ten sposób, że pies wszedł na walizkę, bo jak próbował to robić z zewnątrz, to mu się przesuwała,  i do niej wpadł).

Potem okazało się, że słoneczko zjadło Adamsowi spory kawałek pudła na wiertarkę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz