Pytanie, czy można się pobawić z pieskiem, nieco mnie przeraziło, Lolita waży już prawie 10 kg i to wystarczy, żeby rozpędzony pies uszkodził takiego malucha, więc ostatecznie zabawa była mocno kontrolowana – pani trzymała dziecko na rękach prawie w zasięgu psa, pies podskakiwał i próbował skubać je za buty. Dziecko z radości piszczało i tak machało rękami i nogami, że rzeczone buciki regularnie spadały na trawę. Na koniec piesek jeszcze zaprezentował program obowiązkowy – bieganie dookoła mnie, podskoki, podrzucanie i turlanie znalezionego w trawie rajskiego jabłuszka.
Następnym razem trzeba będzie wystawić kapelusz na datki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz