Pies zniósł na kanapę i ułożył sobie równym rządkiem rzeczy do pogryzienia: resztki gumowego króliczka (porządny króliczek z PRL-owskiej gumy, i tak długo wytrzymał), kabelek, który pozwalamy jej gryźć (bo już go wstępnie nadgryzła) i pilota od dekodera.
Awww. Systematyczne zwierzątko.
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo, bardzo bym odradzał kabelki. Nie uczcie, nie zachęcajcie do "jednego wybranego", nie pozwalajcie, bądźcie Straszni. Ja przerabiałem to z kotem, który potem nadgryzał w tajemnicy najprzeróżniejsze kable (łącznie z "głównym" energetycznym - a pani w rodzinie z psem. W jej przypadku weterynarz ostrzegał, ze bydlątka lubią łagodny prąd, jaki może połaskotać je w niektórych przewodach - a potem gryzą już wszystko, jak leci.
OdpowiedzUsuńW sumie racja, bezpieczniej będzie wpajać, że kabli się nie gryzie, żadnych i już.
Usuń