Pies spędziła większość sylwestrowego wieczora na oknie – ani trochę nie boi się wystrzałów. Czasem poszczekała ze złością, ale nie boi się wcale.
Włazi bardzo sprawnie na okno, nie ma znaczenia, czy jest tam firanka czy nie, wślizguje się sprytnie i przeważnie zza zasłony widać tylko ogon.
Pewnym problemem okazało się schodzenie – raz zjechała z oparcia kanapy i spadła na podłogę. Ale wyłazi dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz