A tu mamy psa golfowego, czyli Lolita na spacerze w okolicach siódmego dołka RKGCC. Z kijem typu drewno.
Spacery ze stworem po polu bez smyczy raczej wchodzą w grę tylko zimą, kiedy na polu nie ma nikogo, bo dostaje szajby. Biega jak szalona (np. znajduje sobie jakieś drzewo i przez parę minut zasuwa z pełną prędkością dookoła), robi slalom między rzędem drzew, ryje w bunkrach, tarza się, podskubuje divoty, wbiega na zamarzniętą sadzawkę i ucieka jeszcze szybciej, zauważywszy, że łapy jej się rozjeżdżają, a jak znajdzie jakąś piłkę range'ową - o, zaczyna się zabawa na całego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz